Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Karina Szafrańska: Nie traktujmy osób z niepełnosprawnościami jak niesamodzielnych

Karina Szafrańska

– Bardzo powszechnym błędem w komunikacji z osobami z niepełnosprawnością jest traktowanie dorosłych osób z niepełnosprawnością jak osób niesamodzielnych – ocenia dr Karina Szafrańska, logopeda, z którą rozmawialiśmy o sytuacji osób z niepełnosprawnościami w ramach projektu NIEsłownik.

Dr Karina Szafrańska łączy w swojej pracy zawodowej wiele obszarów. Jest członkinią Zespołu Eksperckiego Pedagogiki Specjalnej przy Sekcji Pedagogiki Specjalnej Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN, jest dyrektorem Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Ad Verbum Centrum Terapii Mowy i Dysleksji w Warszawie. Szerszej publiczności jest znana jako aktorka filmowa, serialowa, a także dubbingowa. Jest wykładowcą akademickim, prowadzi zajęcia m.in. z emisji głosu i wymowy scenicznej.

W ramach projektu NIEsłownik dr Szafrańska podzieliła się swoimi doświadczeniami, udzielając wywiadu, w którym uczestniczyła również dr n. społ. Ewa Małachowska, pedagog specjalny, neurologopeda oraz kierownik Poradni Autystycznej Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jeśli w towarzystwie osoby dorosłej z niepełnosprawnością znajduje się rodzic lub opiekun, często zdarza się, że rozmówca zwraca się bezpośrednio do opiekuna, a nie do samej osoby z niepełnosprawnością. Nawet jeśli ta osoba komunikuje się słabiej lub korzysta z pomocy asystenta, trzeba zwracać się bezpośrednio do niej. To bardzo istotne, ponieważ traktowanie osoby z niepełnosprawnością jako pełnoprawnego uczestnika rozmowy nie tylko wzmacnia jej poczucie godności, ale również wzmacnia jej samodzielność i integrację społeczną – zauważyła Karina Szafrańska.

Nadmiernie naukowy język

Ewa Małachowska zwróciła z kolei uwagę, że język, którym się posługujemy, bywa nadmiernie naukowy. – Zakładamy, że pacjent rozumie to, co mówimy, używając poprawnych terminów medycznych, ale często nie są one dostosowane do funkcjonowania pacjenta. Nie dostosowujemy języka do potrzeb rozmówcy. Często brakuje nam wglądu w samopoczucie pacjenta, czyli jak on odbiera nasz język. Dla nas różnica między „niepełnosprawność” a „osoba z niepełnosprawnością” może wydawać się niewielka, ale dla pacjenta to wyraźna różnica – oceniła dr Malachowska.

Nasze rozmówczynie podkreśliły, że bardzo istotną rolę odgrywa język w komunikacji lekarza z pacjentem. Obecnie nie uczymy przyszłych lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów czy nauczycieli, jak używać języka w komunikacji z pacjentami, zwłaszcza we wrażliwych kwestiach. Język nie jest tematem, na który zwraca się wystarczającą uwagę. Drugi aspekt to odbiór społeczny, czyli kształcenie, ale na innym poziomie. Cieszy fakt, że teraz mamy szkoły terapeutyczne, integracyjne, specjalne, które uczą dzieci i młodzież wrażliwości i poszanowania godności innych. Dzieci dziś nie używają już wielu określeń, które były powszechne 10 czy 15 lat temu, mimo że wciąż mogą być stosowane przez dorosłych. To wskazuje na wzrastającą wrażliwość młodszych pokoleń w porównaniu do ich rodziców. Trzecim aspektem są kampanie społeczne promujące szacunek w języku wobec osób z niepełnosprawnościami, terapeutów, diagnostów i lekarzy. Istnieje też konieczność edukacji już na poziomie przedszkola i wczesnej szkoły podstawowej. Kampanie powinny uwzględniać współpracę z osobami z niepełnosprawnością, by lepiej zrozumieć ich perspektywę.

„Takie będą Rzeczypospolite…”

Ważne też, by dzieci od najmłodszych lat uczyły się, że niepełnosprawność nie jest barierą w traktowaniu innych jak równorzędnych partnerów.

Powinniśmy od najmłodszych lat uczyć, że nie wszyscy wyglądamy i funkcjonujemy tak samo. Dużo już mówi się o „inności” kulturowej i neuroróżnorodności, a to jest tylko krok od objęcia także innych sfer, takich jak niepełnosprawność czy obniżona sprawność. Dużo się robi w tym zakresie, jednak te treści nie zawsze są obecne w każdej placówce ani uwzględniane przez wszystkich nauczycieli. Myślę, że tego rodzaju zajęcia powinny być obowiązkowe i systemowo wprowadzane do programów wychowawczo-profilaktycznych w szkołach, które mają być realizowane z obowiązku. Być może Ministerstwo Edukacji Narodowej powinno wskazywać konkretne obszary do pracy na każdy rok, takie jak rozwój umiejętności językowych i komunikacyjnych, uwrażliwienie na wrażliwość innych i szacunek dla osób z niepełnosprawnościami. Może, zamiast skupiać się na samych podstawach programowych, ważniejsze byłoby wyposażenie dzieci i młodzieży w kompetencje komunikacyjne. Brakuje nam umiejętności, które pozwoliłyby na właściwe posługiwanie się językiem w kontaktach z osobami z różnymi formami niepełnosprawności. Dorosłym również nie zawsze jest łatwo: nie zawsze są przygotowani na kontakt z osobą, która ma specyficzne potrzeby. Na przykład, gdy prowadziłyśmy zajęcia z osobami jąkającymi się, zdarzyło nam się, że z empatii same zaczęłyśmy się jąkać, co wynikało z napięcia i emocji. Spotyka się też sytuacje, gdy osoba ma kontakt z kimś np. po amputacji, i nie mogą oderwać wzroku od miejsca, gdzie kończyna powinna się znajdować, co wywołuje stres i nieświadome używanie słów niewłaściwych. Jest to szczególnie trudne dla osób, które rzadko mają kontakt z osobami z niepełnosprawnościami, i dlatego warto wspierać rozwój świadomości i umiejętności w tej sferze – skonkludowała dr Karina Szafrańska.

w naszej czytelni