Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Michał Bomastyk: Język włączający odkrywa w nas zdolność troszczenia się o innych

Michał Bomastyk

Każda osoba niezależnie od tego, czy ma niepełnosprawność czy jej nie ma, dąży do tego, żeby być sprawczą osobą, żeby czuć się bezpiecznie, żeby czuć się włączonymi w różnorakie procesy społeczne. I jeżeli używamy określeń niewłączających, to wyłączamy osoby z niepełnosprawnością w jakiś sposób ze społeczeństwa – ocenia dr Michał Bomastyk, członek Pracowni Badań nad Obcością i Wykluczeniem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Prezes Zarządu Fundacji Instytut Przeciwdziałania Wykluczeniom.

Na czym polega „dążenie do bycia sprawczym” w społeczeństwie?

Dr Michał Bomastyk: Każda osoba, niezależnie od tego, czy ma niepełnosprawność, czy jej nie ma, dąży do bycia sprawczą – do poczucia bezpieczeństwa, do bycia włączoną w społeczeństwo i różne procesy. Używanie języka niewłączającego, takiego jak „osoby niepełnosprawne,” może wykluczać osoby z niepełnosprawnościami, nawet jeśli nie mamy złych intencji. Język kształtuje rzeczywistość, w której żyjemy, co trafnie ujął Ludwig Wittgenstein, mówiąc: „Granice mojego języka są granicami mojego świata”. To, jak mówimy, jakie słowa wybieramy, wpływa na nasze otoczenie, nas samych i naszą tożsamość. Język włączający nie tylko pomaga osobom doświadczającym marginalizacji czy dyskryminacji, ale także odkrywa w nas zdolność troszczenia się o innych.
Nie jest to kwestia „poprawności politycznej,” lecz zwykłej ludzkiej empatii. Zmieniając język na inkluzywny i używając określenia „osoba z niepełnosprawnością,” oddajemy tym osobom sprawczość. Traktujemy je jako pełnoprawnych członków społeczeństwa, nie definiując ich wyłącznie przez niepełnosprawność. Kiedy mówimy „osoba niepełnosprawna”, sugerujemy, że cała tożsamość tej osoby sprowadza się do jej niepełnosprawności. Natomiast określenie „osoba z niepełnosprawnością” wskazuje, że niepełnosprawność jest jedynie jednym z aspektów jej tożsamości.

Dla wielu osób zamiana takich określeń wydaje się nieistotna.

Ale ma ona głęboki wpływ na sposób myślenia. Taka zmiana języka przesuwa nasze podejście z poprawności politycznej w stronę empatii. Patrzymy na osoby całościowo, widzimy w nich coś więcej niż tylko ich cechy fizyczne czy zdrowotne. Tożsamość każdego człowieka składa się z wielu elementów, a niepełnosprawność jest tylko jednym z nich.
Niektórym osobom z niepełnosprawnościami nie przeszkadza, gdy mówi się o nich „niepełnosprawne”. Niemniej jednak warto zachęcać je do przyjęcia języka włączającego, aby mogły postrzegać swoją niepełnosprawność jako jeden z wielu elementów swojej tożsamości. To podejście wzmacnia ich poczucie wartości i przypomina, że niepełnosprawność nie definiuje ich w pełni. Dzięki temu mogą dostrzec i rozwijać inne aspekty swojej osobowości i umiejętności.
Język inkluzywny buduje empatyczne społeczności i włącza osoby z niepełnosprawnościami do społeczeństwa. Równocześnie pokazuje osobom bez niepełnosprawności, że mogą traktować te osoby jako równe sobie, a nie jako jednostki wymagające specjalnej troski.

Mówienie o osobach z niepełnosprawnościami w sposób inkluzywny przeciwdziała stereotypom i wykluczeniu?

Kiedy traktujemy niepełnosprawność jako jedną z wielu cech, które definiują człowieka, pozwalamy odkryć pełnię jego tożsamości, bogactwo doświadczeń i różnorodność. Cała idea sprowadza się do sprawczości i upełnomocnienia (empowerment). Osoby z niepełnosprawnościami są równie ważne i wartościowe dla społeczeństwa, jak osoby bez niepełnosprawności. Każda sytuacja, w której osoba z niepełnosprawnością doświadcza dyskryminacji – w pracy, u lekarza, w codziennym życiu – wymaga zmiany podejścia i języka. Kluczowym obszarem tej zmiany powinna być edukacja, która zaczyna się już na najwcześniejszych etapach procesu socjalizacji, w przedszkolach i szkołach.
Tożsamość człowieka nie jest zero-jedynkowa, a na jej kształtowanie wpływają różne, wzajemnie przenikające się elementy. Edukacja powinna od najmłodszych lat uczyć, że każdy z nas ma różnorodne cechy, które w różnych sytuacjach mogą wychodzić na pierwszy plan. Gdybyśmy w procesie edukacji bardziej położyli nacisk na język inkluzywny, późniejsze pokolenia miałyby znacznie łatwiej z jego naturalnym używaniem. Dziś, jako dorośli, musimy uczyć się nowych nawyków i wypleniać te, które opierają się na stereotypach i uprzedzeniach. Gdyby jednak edukacja od początku uwzględniała te aspekty, znacznie łatwiej byłoby nam tworzyć empatyczne, otwarte społeczeństwo.
Zmiana języka na inkluzywny to nie tylko wyraz empatii, ale także sposób na przeciwdziałanie wykluczeniu i stereotypizacji. To działanie, które pozwala osobom z niepełnosprawnościami być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i odkrywać różnorodne aspekty swojej tożsamości. W efekcie budujemy społeczność, która jest bardziej otwarta, empatyczna i sprawiedliwa dla wszystkich.

w naszej czytelni