Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Katarzyna Parys: słowa, których używamy, mogą wzmacniać, ale także ranić

Katarzyna Parys

Nadal zdarza się traktowanie osób z niepełnosprawnością intelektualną jako „wiecznych dzieci”.

Zjawisko infantylizacji wciąż daje o sobie znać, mimo że coraz więcej mówi się o tym, jak niekorzystne i nieprawidłowe jest takie działanie. Wynika to zapewne z faktu, że niektóre osoby wymagają wsparcia przez całe życie. Jednak nawet wtedy warto pamiętać o granicach, które w innych sytuacjach byłyby oczywiste.
Na przykład przechodzenie na „ty” w rozmowie z osobą dorosłą, tylko dlatego, że ma ona niepełnosprawność intelektualną, jest przekroczeniem norm społecznych. Takie podejście powinno obowiązywać obie strony, a nie być narzucane jednostronnie. Infantylizacja przejawia się także w innych aspektach, takich jak ubiór, proponowane aktywności czy niedopuszczanie do sfer życia zarezerwowanych dla dorosłych. Tego typu działania wykluczają osoby z niepełnosprawnością z pełnoprawnego udziału w społeczeństwie.

Język odgrywa tu kluczową rolę. W każdej dyscyplinie naukowej język stanowi warunek jej istnienia, a w pedagogice specjalnej zagadnienia językowe są szczególnie istotne.

Analizując zmiany języka, stworzyłam wspólnie z profesorem Sławomirem Olszewskim pracę pt. Rozumieć chaos. Rzecz o terminach i znaczeniach im nadawanych w pedagogice specjalnej. Zmiany w języku pedagogiki specjalnej, zwłaszcza w odniesieniu do nazywania osób, którymi się zajmuje, są istotnym świadectwem rozwoju tej dziedziny. Dawniej używano określeń takich jak „anormalny” czy „upośledzony”, które dziś wywołują sprzeciw. Współczesne podejście lansuje termin „osoba z niepełnosprawnością”, zgodnie z zasadą person-first. Chodzi o to, aby niepełnosprawność traktować jako jedną z cech osoby, a nie jej główną tożsamość.
Spotkałam się również z propozycją określenia „osoba doświadczająca niepełnosprawności”. Słowo „doświadczenie” niesie ze sobą pozytywne konotacje, zmieniając perspektywę patrzenia na osoby z niepełnosprawnością. To pokazuje, jak ważne są słowa, których używamy – mogą wzmacniać, ale także ranić.
Niepełnosprawność nie jest zjawiskiem pożądanym ani oczekiwanym, ale jest częścią życia wielu ludzi.

Dlatego tak istotne jest, abyśmy rozważnie dobierali słowa.

W nauce ważna jest precyzja, ale w życiu codziennym warto kierować się empatią i zrozumieniem. W języku dotyczącym niepełnosprawności można wyróżnić trzy grupy terminów. Pierwsza to terminy naznaczające odmienność, takie jak „anormalny,” „upośledzony,” „kaleka” czy „inwalida.” Są to określenia stygmatyzujące, które podkreślają odbieganie od normy. Druga to terminy neutralne lub z optymistycznym akcentem, jak „niepełnosprawny” czy „osoba z niepełnosprawnością”. Mimo że są bardziej akceptowalne, nadal wymagają uwagi i kontekstu. Wreszcie trzecia grupa to Terminy sugerujące troskę lub odpowiedzialność społeczną, takie jak „dziecko specjalnej troski”. Choć niosą pozytywne przesłanie, mogą jednocześnie budzić skojarzenia z ciężarem czy zmartwieniem.
Każde z tych określeń ma swoje ograniczenia. Dlatego tak ważne jest, aby słowa były zgodne z działaniem. Słowo może wzmacniać, ale samo w sobie nie zmieni rzeczywistości.

Szkoła odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu postaw społecznych, w tym w podejściu do niepełnosprawności.

Ważne jest, aby unikać zarówno pomijania tego tematu, jak i jego nadmiernego eksponowania. Dzieci powinny być uczone, że niepełnosprawność to tylko jeden z wielu aspektów różnorodności. Warto podkreślać, że każdy człowiek, niezależnie od swoich cech, ma swoje mocne strony i możliwości.
Chociaż dzieci często radzą sobie z „innością” lepiej niż dorośli, to brak edukacji na temat niepełnosprawności może prowadzić do lęków i nieporozumień. Dlatego tak istotna jest rola szkoły i działania integracyjne, które pomagają budować otwarte społeczeństwo. Dzięki temu młodsze pokolenia postrzegają różnorodność jako coś naturalnego, a obecność osób z niepełnosprawnością w społeczeństwie przestaje być postrzegana jako coś niezwykłego. Język ma ogromną moc. Używajmy go z troską, aby budować społeczeństwo bardziej empatyczne i inkluzywne.

Istnieje pewne interesujące zjawisko związane z zapisem słów dotyczących niepełnosprawności, które czasami można zaobserwować w podręcznikach, szczególnie z zakresu pedagogiki specjalnej, ale także w popularnych publikacjach.

Spotyka się zapis, w którym część słowa „niepełnosprawność” lub „niepełnosprawny” jest ujmowana w nawias, na przykład „(nie)pełnosprawność”. Taki zapis wydaje się mieć na celu zachęcenie do refleksji nad znaczeniem tych terminów. Może być próbą zwrócenia uwagi na wielowymiarowość tego pojęcia, sugerując jednocześnie, że przeciwieństwem niepełnosprawności jest pełnosprawność. To skłania do postawienia fundamentalnego pytania: czym właściwie jest pełnosprawność? Jeżeli stawiamy w opozycji osobę z niepełnosprawnością wobec osoby pełnosprawnej, to warto zastanowić się, czy taka kategoria jak „pełnosprawność” w ogóle istnieje w sensie absolutnym. Przecież każdy z nas może doświadczać sytuacji, w których nie czuje się w pełni sprawny – czy to czasowo, na przykład podczas choroby, czy w odniesieniu do pewnych aspektów swojego funkcjonowania, w których brakuje mu umiejętności, doświadczenia albo możliwości.

Takie rozważania prowadzą do bardziej szczegółowego spojrzenia na trudności związane z nazywaniem i definiowaniem zjawisk, które nas otaczają. Nazewnictwo jest potrzebne, aby móc działać, aby zrozumieć i zmieniać rzeczywistość, ale niesie za sobą także ryzyko uproszczeń i stereotypizacji.

Dlatego niezwykle ważne jest, aby w refleksji nad językiem dotyczącym niepełnosprawności dążyć do równowagi i precyzji. Współczesne podejście, które lansuje termin „osoba z niepełnosprawnością”, jest przyjęte i akceptowalne zarówno w przestrzeni społecznej, jak i naukowej. Taki zapis i sposób mówienia pozwalają podkreślić, że niepełnosprawność jest jedną z wielu cech osoby, a nie całością jej tożsamości. To krok w kierunku budowania języka bardziej inkluzywnego i empatycznego, który sprzyja lepszemu zrozumieniu i współistnieniu w społeczeństwie.

w naszej czytelni