– Przysłowia takie jak „ślepy zaułek” funkcjonują w naszym języku i nie mają z pozoru negatywnych konotacji. Po prostu tak się mówi. Jednak nie zdajemy sobie sprawy, że takie określenia mogą krzywdzić osoby niewidzące. Zastąpienie takich zwrotów będzie trudne, ale wystarczy chwilę się nad tym zastanowić i pomyśleć, czy nie sprawiamy komuś tym krzywdy – uważa Artur Barciś.
Znany aktor, który od lat na różne sposoby wspiera środowiska osób z niepełnosprawnością, udzielił nam wywiadu na potrzeby projektu NIEsłownik. Barciś zauważył, że choć staramy się mówić językiem empatycznym, zwracającym uwagę na to, że nasze słowa mogą ranić, to jednak zmiany w języku są długim procesem, bo język jest głęboko zakorzeniony w naszej codzienności.
– Jesteśmy przyzwyczajeni do pewnych wyrażeń i dla ludzi, którzy świadomie podchodzą do zmiany języka, może to być łatwiejsze. Zdecydowanie trudniej jest jednak większości osób, które nie widzą w tym problemu. Wielu z nas nie jest osobami z niepełnosprawnościami i przechodzi nad takimi kwestiami obojętnie. Dlatego dobrze, że pojawiają się akcje uświadamiające, bo takie określenia mogą naprawdę krzywdzić – zauważył Artur Barciś.
Jego zdaniem, możliwość wypracowania kompromisu w kwestii języka będzie zadaniem trudnym. To również będzie trudne. – Przykładem może być opisywanie Igrzysk Paralimpijskich. Tego rodzaju narracja często jest nacechowana zachwytem: doceniamy wytrwałość i osiągnięcia. I choć w takich słowach zwykle nie ma złej intencji, to po głębszym zastanowieniu się można uznać, że nie traktujemy ich jako równorzędnych zawodników. To podejście można zmieniać stopniowo, ale na pewno będzie to proces długotrwały – uważa Artur Barciś.
Zdaniem naszego rozmówcy, są słowa, które należy całkowicie wyeliminować z języka. Na pierwszym miejscu jest słowo „kaleka”: Artur Barciś zauważył, dzisiaj nie mówi się już w ten sposób, ponieważ jest to określenie obraźliwe. Nie mówimy też „ślepy”, lecz „niewidomy” lub osoba niewidząca. – Wszystko, co może obrażać, jest niewłaściwe. I na tym powinniśmy się skupiać, aby stopniowo zmieniać nasz język na bardziej szanujący – zakończył Artur Barciś.








