Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Paulina Malinowska-Kowalczyk: „Nieszczęście” to bolesne słowo

Paulina Malinowska-Kowalczyk

Wyobraźmy sobie sytuację, w której w debacie publicznej np. na temat słoni pojawia się osoba z widoczną niepełnosprawnością. Traktowalibyśmy wtedy tę osobę jako eksperta w zakresie słoni, a nie jako „eksperta od niepełnosprawności” – mówi Paulina Malinowska-Kowalczyk, doradczyni prezydenta Andrzeja Dudy ds. osób z niepełnosprawnością.

Jakie zmiany dokonane bądź takie, które powinny się dokonać w języku opisu osób z niepełnosprawnościami, jak również w sposobie zwracania się do osób z niepełnosprawnościami, uważa Pani za kluczowe, aby zmienić postrzeganie tych osób w społeczeństwie?

Paulina Malinowska-Kowalczyk: Myśląc o tym, w jaki sposób mówimy o osobach z niepełnosprawnościami, warto przede wszystkim zwrócić uwagę na fakt, że niepełnosprawność to jedynie jedna z wielu cech każdego człowieka i nie powinna go definiować. Dlatego właśnie zwrot „osoba z niepełnosprawnością” zyskuje na popularności, wypierając dotychczasowe, bardziej stygmatyzujące określenie „niepełnosprawny”.
Słowa takie jak „inwalida” czy „kaleka” należą już do zamierzchłej przeszłości, choć nadal czasem pojawiają się w orzecznictwie i dokumentach dotyczących zdolności do pracy. Kwestia tych terminów pozostaje wyzwaniem dla systemów prawnych na całym świecie, bo dopóki w oficjalnych dokumentach pojawiają się określenia takie jak „całkowita niezdolność do pracy”, to istnieje ryzyko stygmatyzacji. Warto dążyć do tego, by zamiast wskazywania na „całkowitą niezdolność”, określać raczej sfery, w których dana osoba potrzebuje wsparcia, skupiając się na jej potencjale.

Opis osób z niepełnosprawnościami to zagadnienie pełne wyzwań, często powiązane z głęboko zakorzenionymi stereotypami.

Często wizerunek osoby z niepełnosprawnością sprowadza się do dwóch skrajności: superbohatera, który inspiruje i radzi sobie wbrew wszystkim przeciwnościom, lub odwrotnie – osoby żyjącej w ubóstwie, która „zmaga się” np. trudnościami finansowymi. Pomiędzy tymi dwiema skrajnościami kryje się jednak prawdziwy obraz osób z niepełnosprawnościami – są to zwykli ludzie, którzy kończą studia, podejmują pracę, zakładają rodziny, przeżywają codzienne radości i trudności, nie będąc ani „bohaterami”, ani „biedakami”.
Jakie słowa funkcjonujące w języku polskim opisujące niepełnosprawność są szczególnie nieadekwatne?
Są słowa, które ranią osoby z niepełnosprawnością, i mam pełną świadomość, jak bolesne mogą one być. Dla mnie takim szczególnie bolesnym słowem jest „nieszczęście”. Dla wielu osób niepełnosprawność równa się nieszczęście, a to jest coś, co mnie głęboko irytuje i dotyka. Mam osobiste doświadczenie związane z tym słowem: kiedyś, będąc na zawodach, podszedł do mnie pewien mężczyzna, który zaznaczał swoją obecność zarówno wyglądem, jak i zapachem. Był to bezdomny. Spojrzał na mnie i powiedział: „Taka jest pani ładna i taka nieszczęśliwa”. Dla niego „nieszczęśliwa” oznaczało, że jestem osobą bez jednej ręki.

Czemu postrzeganie ludzi z niepełnosprawnością jako nieszczęśliwych jest szkodliwe?

Jest nawet podwójnie szkodliwe. Po pierwsze, utwierdza innych w przekonaniu, że niepełnosprawność oznacza brak szczęścia. Po drugie, utwierdza osoby z niepełnosprawnością w poczuciu, że szczęście jest dla nich poza zasięgiem albo jest ograniczone, że nie mogą go aktywnie poszukiwać. Ja nie czuję się nieszczęśliwa tylko dlatego, że mam pewną niepełnosprawność. I znam wiele osób z niepełnosprawnościami, które czują się szczęśliwe i spełnione. To przypomina mi, że szczęście nie jest automatycznie dane osobom w pełni sprawnym, tak samo jak nie jest odebrane osobom z niepełnosprawnościami.
Inne wyrażenie, które mocno mnie irytuje i uważam je za szkodliwe, to sformułowanie „cierpiący na…”. Słowo „cierpienie” niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny i pejoratywny. Jeśli mówimy, że ktoś „cierpi” na zespół Downa, autyzm czy stwardnienie rozsiane, to od razu budujemy negatywny obraz tej osoby.

Proszę wskazać dobre zmiany, które zaszły w języku polskim jeśli chodzi o opis niepełnosprawności.

Wszystkie określenia, że niepełnosprawność jest tylko jedną z wielu cech człowieka, są niezwykle ważne. Dla osób sprawnych jest to również sygnał, że każdy z nas ma jakieś specyficzne cechy, a niektóre z nich mogą być postrzegane jako różne formy niepełnosprawności, choć nie kojarzą się bezpośrednio z terminem „niepełnosprawność”.
Gdybym miała dwie ręce, podpisałabym się obiema pod tym, by właśnie tego sformułowania, „osoba z niepełnosprawnością”, najczęściej używać. Cieszy mnie także, że odchodzimy od określeń takich jak „autystycy” i „autyzm”, a mówimy raczej o osobach „w spektrum”. Taki język jest mniej stygmatyzujący i nie niesie za sobą tych negatywnych konotacji, które pojawiały się wcześniej.
Bardzo podoba mi się również wyrażenie „osoba z potrzebami” lub „osoba ze szczególnymi potrzebami”. Dzięki temu możemy objąć tym terminem nie tylko osoby z niepełnosprawnościami, ale także np. rodziców małych dzieci, seniorów oraz wiele innych grup, które mają swoje specyficzne potrzeby. Takie podejście pokazuje, że jeśli staramy się tworzyć bardziej dostępny świat i bierzemy pod uwagę ustawę o dostępności, która obowiązuje w naszym kraju od 2019 roku, to jest to prawo skierowane nie tylko do osób z niepełnosprawnościami, ale także do wielu innych grup, które mogą potrzebować dodatkowego wsparcia lub dostosowań.

O czym powinny pamiętać osoby wypowiadające się w mediach, gdy mówią o niepełnosprawności?

Kluczowe jest opisywanie osób z niepełnosprawnością bez podkreślania ich niepełnosprawności. Oczekiwałabym też, aby osoby z niepełnosprawnościami były włączane do różnych sfer życia nie z racji swojej niepełnosprawności, lecz ze względu na swoje kompetencje jako ekspertów w różnych dziedzinach. Jeśli osoby z niepełnosprawnościami są zapraszane jako eksperci wyłącznie we własnej sprawie, utrwala to obraz, w którym osoby te zajmują się przede wszystkim tematami związanymi z niepełnosprawnością. Wyobraźmy sobie jednak sytuację, w której w debacie publicznej np. na temat słoni pojawia się osoba z widoczną niepełnosprawnością i to ona dzieli się swoją wiedzą na temat tych zwierząt. Traktowalibyśmy wtedy tę osobę jako eksperta w zakresie słoni, a nie jako „eksperta od niepełnosprawności”.
Jeśli w mediach pojawi się dziennikarz z widoczną niepełnosprawnością, który zajmuje się różnymi tematami, a nie wyłącznie kwestiami związanymi z niepełnosprawnością, to zbuduje on wizerunek osoby z niepełnosprawnością będącej przede wszystkim dziennikarzem. Oczywiście, jak każdy, może być dziennikarzem świetnym lub przeciętnym, ale to już będzie kwestia jego warsztatu.
Włączenie osób z niepełnosprawnościami jako ekspertów w wielu dziedzinach nie tylko wpływa na budowanie ich pozytywnego wizerunku w społeczeństwie, ale ma też długofalowe znaczenie, na przykład w kontekście rynku pracy. Taki sposób postrzegania ułatwia bowiem dostrzeżenie, że osoby z niepełnosprawnościami mogą być kompetentnymi pracownikami w różnych sektorach.

w naszej czytelni