Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Dorota Żuchowska- Skiba: Media społecznościowe to potencjał, ale i hejt

Dorota Żuchowska-Skiba

Media, system edukacji czy administracja publiczna powinny dążyć do uaktualnienia języka. Zmiany w tej sferze mogą pomóc budować bardziej zrównoważone i otwarte społeczeństwo, w którym każda osoba będzie traktowana z szacunkiem i godnością – mówi dr Dorota Żuchowska-Skiba z Katedry Studiów nad Społeczeństwem i Technologią na Wydziale Humanistycznym Akademii Górniczo-Hutniczej.

W jakich aspektach media społecznościowe i nowe technologie wspierają osoby z niepełnosprawnościami?

Dr Dorota Żuchowska-Skiba: Media społecznościowe, technologie cyfrowe i platformy internetowe oferują dziś przestrzeń, w której użytkownicy mogą sami tworzyć treści. W kontekście osób z niepełnosprawnościami ten potencjał jest bardzo widoczny. Media społecznościowe dają im możliwość bycia obecnymi i kształtowania treści. Mogą sami decydować, jak chcą się przedstawić, jakie aspekty swojej tożsamości uwydatniać. Zaletą jest to, że ten język, którym się posługują, pochodzi bezpośrednio z ich środowiska i jest wyrazem ich własnych doświadczeń, więc staje się autentycznym głosem. Jeśli chodzi o pozytywy, największym z nich jest właśnie możliwość reprezentacji – i to reprezentacji obejmującej osoby z różnorodnymi niepełnosprawnościami.

Jakie są plusy aktywności osób z niepełnosprawnościami, np. osób głuchych, w mediach społecznościowych?

W kontekście osób głuchych, media społecznościowe i technologie cyfrowe mają ogromny potencjał. Pozwalają one osobom głuchym na prezentowanie swojej kultury, na używanie Polskiego Języka Migowego, a także na komunikację i odbieranie treści w tym języku. Jest to ważna przestrzeń, która umożliwia reprezentację osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności, co rzadko udaje się osiągnąć w tradycyjnych mediach. Dzięki tym platformom osoby głuche mogą wyrażać swoje doświadczenia, a ich głos jest bardziej widoczny i dostępny dla szerokiej publiczności.
Niestety, pojawiają się także zagrożenia, takie jak hejt, który jest nadal obecny, mimo wzrostu świadomości i edukacji społecznej. Osoby z niepełnosprawnościami często padają ofiarą mowy nienawiści, a anonimowość w sieci sprzyja szerzeniu stereotypów i używaniu krzywdzących określeń. Kolejnym wyzwaniem jest rozwój sztucznej inteligencji.

Czy według Pani rozwój sztucznej inteligencji idzie w dobrym kierunku, jeśli chodzi o język opisujący niepełnosprawność?

Sztuczna inteligencja i jej wpływ na język opisu niepełnosprawności to złożone zagadnienie. Ważne jest, aby modele AI były trenowane na tekstach, które prezentują osoby z niepełnosprawnościami w sposób neutralny, a nie przez pryzmat medyczny czy „deficytowy”. W materiałach medycznych nadal można natrafić na wyrażenia, które traktują niepełnosprawność wyłącznie jako stan chorobowy, więc sztuczna inteligencja może się na nich opierać i nieświadomie promować niepożądany język.

Jak ocenia Pani zmiany w zakresie użytkowania języka wobec osób z niepełnosprawnościami? Gdzie następuje poprawa?

Najwięcej pozytywnych zmian zachodzi w działalności organizacji pozarządowych. W tych środowiskach język jest coraz bardziej inkluzywny, a działania edukacyjne przyczyniają się do budowania większej świadomości. Organizacje te aktywnie popularyzują użycie określeń takich jak „osoba z niepełnosprawnością”. W szkolnictwie wyższym i średnim sytuacja stopniowo się poprawia. Wiedza o potrzebach osób z niepełnosprawnościami jest coraz powszechniejsza, co przekłada się na bardziej inkluzywny język. Natomiast problemem pozostaje sposób przedstawiania osób z niepełnosprawnościami w podręcznikach, gdzie obraz tych osób często jest oparty na stereotypach – ukazywane są jako osoby całkowicie zależne od innych.

A gdzie język jest nadal archaiczny?

Mało zmian widać w aktach prawnych, gdzie terminologia bywa przestarzała. Mimo że przepisy prawa mają nieść neutralny wydźwięk, nadal znajdziemy w nich określenia typu „inwalida,” które są uważane za stygmatyzujące. Nawet jeśli nie mają na celu wykluczenia, te określenia odbiegają od nowoczesnego podejścia do języka. Wciąż spotykamy tam takie terminy jak „specjalne potrzeby” zamiast neutralnych określeń, które stawiają osobę w centrum, jak „osoba z niepełnosprawnością”.

Co Pani sądzi o używaniu słów określeń jak „przykuty do wózka”?

Sformułowania takie jak „przykuty do wózka” wciąż są powszechnie używane, choć niosą one za sobą negatywne konotacje. Słowa mogą wzbudzać konkretne wyobrażenia, które utrwalają stereotypy. Dla jednych będą one neutralne, a dla innych – bolesne. To podkreśla, jak ważna jest edukacja w zakresie języka. Świadomość tego, jak nasze wyrażenia wpływają na odbiorców, ma ogromne znaczenie, same media mają tu dużą rolę do odegrania.

Czy zmiany w języku to Pani zdaniem wysiłek społecznie potrzebny?

Zdecydowanie tak. Media, system edukacji czy administracja publiczna powinny dążyć do uaktualnienia języka. Chociaż może to być proces czasochłonny, zmiany w tej sferze mogą pomóc budować bardziej zrównoważone i otwarte społeczeństwo, w którym każda osoba – niezależnie od swojej sytuacji – będzie traktowana z szacunkiem i godnością.

w naszej czytelni