Wierzę, że nadejdzie moment, kiedy osoby z niepełnosprawnościami będą pełnoprawnymi uczestnikami życia publicznego, bez ograniczeń czy etykiet – mówi Agata Obłąkowska-Mazurkiewicz, aktorka i reżyserka teatralna, inicjatorka i dyrektor artystyczny wrocławskiego Teatru KAMBAK, w którym występują aktorzy z niepełnosprawnościami.
Jak reaguje Pani, gdy widzi Pani współczesny – nie sprzed 20 czy 30 lat – skecz kabaretu, gdzie głównym gagiem jest sposób mówienia osoby jąkającej się? Z drugiej strony, mamy wiele przykładów wspierania poprzez projekty kulturalne środowisk osób z niepełnosprawnościami. Jaką rolę odgrywa kultura w tym, żeby zrozumieć niepełnosprawność? Agata Obłąkowska-Mazurkiewicz:
Moje doświadczenie, liczące już około dwudziestu lat pracy w kulturze, sugeruje, że sytuacja dotycząca dostępności kultury dla osób z niepełnosprawnościami powoli się poprawia, choć pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. Wiele organizacji i instytucji wkłada znaczny wysiłek w poszerzenie dostępu do kultury, a także w zapewnienie szerszej widoczności artystom z niepełnosprawnościami. Dzięki temu ich twórczość jest coraz częściej dostrzegana i ceniona. Niestety, jeśli chodzi o kulturę masową, która dociera do szerokiego grona odbiorców, to nie zważa się na to, co się robi, jak się robi, co się mówi i czy kogoś to może w jakikolwiek sposób urazić, czy nie. Na szczęście, ten obszar zaczyna się stopniowo zmniejszać, a coraz więcej uwagi poświęca się kwestiom językowym i kulturowym. Jako przykład mogę przytoczyć sytuację sprzed kilku lat, kiedy to w teatrze, w którym występowałem, pojawił się tekst niewłaściwie przedstawiający osobę z niepełnosprawnością. Został on usunięty i zastąpiony bardziej odpowiednim opisem, co pokazuje, że np. teatry starają się dostosowywać do zmieniających się norm społecznych
Jak przekonywać osoby bardziej „konserwatywne językowo”, że nie powinno się już mówić „inwalida”, „kaleka”, „osoba specjalnej troski” czy „sprawny inaczej”.
To bardzo złożony temat, ponieważ wrażliwość na język i sposób mówienia o osobach z niepełnosprawnościami zaczęła się wyraźniej kształtować stosunkowo niedawno. Mam wrażenie, że dopiero ostatnie 10 lat przyniosło faktyczny nacisk na szerszą dyskusję na ten temat. Wiele osób, zwłaszcza ze starszego pokolenia, przyzwyczaiło się do języka, który dziś odbieramy jako mniej inkluzywny. Przełamanie tych utartych schematów nie jest proste, bo wymaga zmiany nawyków głęboko zakorzenionych w kulturze i języku. Myślę, że wprowadzenie szerszych programów edukacyjnych, takich jak właśnie NIEsłownik, mogłoby pomóc. Tego typu działania powinny nie tylko tłumaczyć, dlaczego zmiana języka jest ważna, ale także pokazywać, jak niewłaściwe sformułowania mogą wpływać na psychikę osób z niepełnosprawnościami. Przekazanie tych informacji w sposób przystępny i szeroko dostępny mogłoby uczulić społeczeństwo na te kwestie.
Wydaje się, że zmiana wynika również z tego, że osoby z niepełnosprawnościami były wcześniej mniej obecne w przestrzeni publicznej, a ich głos rzadko docierał do szerokiej publiczności.
Teraz, kiedy coraz więcej takich osób zabiera głos, pojawia się przestrzeń, aby mówić o ich potrzebach i o tym, co dla nich naprawdę jest ważne. Moim zdaniem, bezpośrednie spotkanie z osobą z niepełnosprawnością i możliwość wspólnego przeżywania codziennych chwil w naturalny sposób ma ogromną wartość. Przebywanie z tymi osobami i traktowanie ich z empatią, jako równorzędnych członków społeczeństwa, jest kluczem do głębszego zrozumienia ich doświadczeń i potrzeb. Włączenie osób z niepełnosprawnościami do kultury masowej – czy to w teatrze, telewizji, czy innych mediach – przyczyni się do normalizacji ich obecności i wzbudzi empatię oraz większe uznanie dla różnorodności społecznej.
Problem w tym, że osoby z niepełnosprawnościami są zapraszane do mediów jako specjaliści od niepełnosprawności, a nie w dziedzinach, w której są np. ekspertami wynikającymi ze swojego dorobku zawodowego.
To niezwykle frustrujące, że osoby z niepełnosprawnościami nadal są często marginalizowane w przestrzeni publicznej. Od 15 lat walczę o to, by ich głos mógł być traktowany na równi z głosem każdego innego obywatela, nie tylko w kwestiach związanych bezpośrednio z niepełnosprawnością. Osoby te, często wybitnie utalentowane i wykształcone, powinny mieć prawo wypowiadać się jako eksperci w swoich dziedzinach – czy to w sztuce, kulturze, polityce, czy technice – i być traktowane bez paternalistycznego podejścia. Pomimo ogromnych postępów w świadomości, nadal istnieje przekonanie, że osoby z niepełnosprawnościami wymagają wyjątkowej opieki i specjalnego podejścia. Z mojego doświadczenia, te osoby to niezwykle utalentowani, empatyczni ludzie, którzy chcą być traktowani po prostu normalnie – bez wyjątkowego traktowania, ale też bez ignorowania ich głosu w debatach na różnorodne tematy. Wierzę, że nadejdzie moment, kiedy osoby z niepełnosprawnościami będą pełnoprawnymi uczestnikami życia publicznego, bez ograniczeń czy etykiet.








