Osoby używające określenia „niepełnosprawny” mogą nie zdawać sobie sprawy, że język uległ zmianie. Rozmowa z Pawłem Parusem, Pełnomocnikiem Marszałka Województwa Dolnośląskiego ds. Osób z Niepełnosprawnościami, twórca pierwszego w Polsce Klubu Kibiców Niepełnosprawnych.
W jaki sposób język, jakim opisujemy osoby z niepełnosprawnościami oraz zwracamy się do osób z niepełnosprawnościami, wpływa na ich samoocenę i na postrzeganie przez inne osoby, przez środowisko, w jakim te osoby funkcjonują? Czy może się Pan podzielić osobistymi doświadczeniami w tym zakresie?
Osobiście nie mam problemu z określeniem „osoba niepełnosprawna”, jednak słowa takie jak „kaleka” są dla mnie bardzo dotkliwe. Określenia „inwalida” i „kaleka” powinny zostać całkowicie wyeliminowane z używanego słownika. W przypadku określenia „osoba niepełnosprawna” zamiast „osoba z niepełnosprawnością” często wynika to z dawnego stylu, który utrwalił się przez lata. Osoby używające określenia „niepełnosprawny” mogą nie zdawać sobie sprawy, że język uległ zmianie. Właśnie dlatego wiele organizacji pozarządowych oraz instytucji publicznych, jak również moja praca w urzędzie, skupia się na promowaniu bardziej współczesnego języka, który jest też językiem, jaki osoby z niepełnosprawnościami chciałyby słyszeć. Termin „osoba z niepełnosprawnością” wskazuje na niepełnosprawność jako jedną z wielu cech, niedominującą cechę osoby.
W przypadku relacjonowania osiągnięć sportowców z niepełnosprawnościami, szczególnie podczas wydarzeń takich jak np. igrzyska paralimpijskie, warto unikać koncentrowania się na niepełnosprawności jako głównym kontekście sukcesu.
Kiedyś napisałem artykuł, w którym starałem się pokazać, że można całkowicie wyeliminować określenia związane z niepełnosprawnością w kontekście zawodów sportowych. Udało mi się to poprzez unikanie jakiejkolwiek wzmianki o niepełnosprawności – zamiast tego użyłem języka całkowicie neutralnego, który nie klasyfikował sportowców przez pryzmat ich ograniczeń. Skupiłem się na sportowcach bez podkreślania faktu, że mają niepełnosprawność. Okazało się, że taka forma pozwalała czytelnikom zrozumieć różnorodność dyscyplin i docenić sam sport. Na przykład, koszykówka na wózkach nie wymaga dodatkowego określenia „z niepełnosprawnością. Moim zdaniem można próbować eliminować język dotyczący niepełnosprawności w taki sposób, by skupiać się wyłącznie na dyscyplinie i sportowej rywalizacji. Pozwoliłoby to na przedstawienie sportowców, jakimi są naprawdę – jako mistrzów i zawodników, bez etykietowania, które sugerowałoby dodatkowe ograniczenia.
Czy język opisywania sportowców z niepełnosprawnościami jest właściwy?
Podczas transmisji z igrzysk paralimpijskich zauważyłem, że język używany przez komentatorów jest już dobrze dostosowany, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Nie dostrzegłem zbyt wielu elementów, które mogłyby godzić w sportowców czy widzów odbierających przekaz. Widać dużą wrażliwość. Jako dziennikarz sportowy z wykształcenia uważam, że delikatność językowa jest ważna, choć nie powinna być przesadna.
Gdyby miał Pan stworzyć prywatny ranking słów czy określeń wyrażeń opisujących niepełnosprawność, to które słowa, które stwierdzenia w pierwszej kolejności chciałby pan natychmiast z tego słownika wyrzucić?
Wyrażenia takie jak „inwalida” czy „kaleka” są dla mnie bardzo drażliwe, szczególnie gdy dotyczą osób z niepełnosprawnościami ruchowymi. W kontekście niepełnosprawności intelektualnych czy zaburzeń psychicznych również pojawiają się określenia, które są niezwykle krzywdzące i obraźliwe, jak „Down” czy „głupek”. Takie wyrażenia mogą ranić i urągać wielu osobom, podobnie jak słowo „psychiczny”, które jest również mocno napiętnowane. Prywatnie zauważam, że czasami w naszym języku pojawiają się sformułowania, które być może są akceptowane przez osoby z niepełnosprawnościami, ale wśród ludzi niemających niepełnosprawności powinno się ich raczej unikać. Przykładem jest określenie „kulawy”, którego sami czasem używamy, by określić siebie z dużym dystansem. Jednak gdybym usłyszał to słowo w użyciu publicznym lub od osób, których nie znam, mógłbym poczuć się urażony. Warto zwracać na to uwagę, ponieważ dystans, który mamy wobec siebie, może być niewłaściwie odebrany przez innych.








