Web Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Logo Design

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

Web Development

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

White Labeling

Your content goes here. Edit or remove this text inline.

VIEW ALL SERVICES 

Tomasz Wojakowski: Ważniejsza od języka jest postawa drugiego człowieka

Tomasz Wojakowski

Osoby z niepełnosprawnością mają różne podejście do tego, jak chciałyby być nazywane, a także, jak określają swoich kolegów i koleżanki z niepełnosprawnością. Przykładowo, mój znajomy powiedział mi, że dla niego nie ma dużego znaczenia, czy ktoś powie, że jest osobą „niepełnosprawną”, czy osobą „z niepełnosprawnością”. Ważniejsza jest postawa drugiego człowieka. – mówi Tomasz Wojakowski, Pełnomocnik Prezesa Zarządu PFRON ds. dostępności.

Jaką rolę pełni język opisu niepełnosprawności?

Tomasz Wojakowski, PFRON: Język ma nie tylko doniosłą rolę w komunikacji i opisie rzeczywistości, która nas otacza. Język wpływa także na drugiego człowieka. Oprócz funkcji opisywania, język posiada zdolność konstytuowania rzeczywistości – tworzymy ją słowami, których używamy. Jeśli mówimy o „osobach z niepełnosprawnością”, to stosujemy konstrukcję, którą od pewnego czasu się posługujemy, mimo że językoznawcy uznają ją za niewłaściwą. Wciąż zdarza się, że widzimy w mediach określenia takie jak inwalida, które kiedyś miały umocowanie w prawie. Czasem w języku potocznym słyszymy określenia typu „ty kaleko”, a nawet celowe błędy gramatyczne, jak „ty kaliko”, co jest kalką z języka tureckiego i ma dziś bardzo pejoratywny wydźwięk. Albo gdy ktoś powie „ty debilu” – to określenie, które kiedyś było stosowane w języku medycznym, lecz dziś posiada wyłącznie negatywne konotacje.

Czy język może wykluczać?

Słowa służą do komunikacji, ale każde z nich ma swoje znaczenie. Badacze, a wśród nich psycholodzy społeczni, wskazują, że jedno słowo czy wypowiedź na temat konkretnej osoby lub grupy może wywrzeć na niej piętno na długi czas, a czasem na całe życie, i to piętno ma negatywny wydźwięk. Dlatego powinniśmy uważać, jakich słów używamy, ponieważ mogą one wyrządzić krzywdę. W rozmowach, a także w niektórych artykułach, osoby poruszające temat znaczenia języka i używanych słów przyznają, że nie spodziewały się, iż otoczenie, w którym się poruszają, jest aż tak wrażliwe. Zdarza się, że ktoś powie do kogoś „ty wariacie” i nie widzi w tym problemu. Natomiast między ludźmi istnieje nie tyle szczególna wrażliwość, ile staranność, by nie krzywdzić drugiej osoby. Jeśli więc słowa wyrządziły komuś krzywdę, nawet jeśli nie byliśmy tego świadomi, to oznacza że popełniliśmy błąd wynikający z braku wrażliwości i staranności, jaką powinniśmy przykładać do komunikacji. Językoznawcy również przyglądają się językowi i jego zmianom.

Podobno, aby usunąć z polskiego prawa archaiczne słowa takie jak np. „inwalida”, trzeba byłoby zmienić ok. 300 ustaw…

Normy, w tym prawodawstwo, wpływają na sposób, w jaki odnosimy się do osób z niepełnosprawnością. Poprzednie regulacje prawne posługiwały się pojęciem „inwalida”, które wskazywało na jakiś defekt. Trudno postawić konkretne wymagania co do tego, jak powinniśmy się do siebie odnosić i jakich słów używać, bo zawsze pozostanie to indywidualną kwestią wrażliwości. Mimo to warto się odwoływać do głównego nurtu i zasad, które powstają – w kodeksach, normach wewnętrznych organizacji czy przepisach prawa.

Coraz częściej widzimy, że świat naszej komunikacji przenosi się do internetu. Czy to coś zmienia?

I tak, i nie. Język w mediach społecznościowych cechuje się mniejszą dyscypliną. Dziennikarze często posługują się językiem, który łatwiej trafia do ludzi, dzięki czemu od razu wiadomo, o kim mówimy – o inwalidzie, wózku inwalidzkim czy parkingu dla inwalidów. Taki język powielają użytkownicy internetu.

Często widzimy w mediach przekazy przedstawiające osoby z niepełnosprawnościami w kontekście cierpienia, które ma budzić współczucie.

To niepełny obraz. Tak samo, jak ktoś zdobywa biegun „mimo niepełnosprawności”. Tymczasem większość osób z niepełnosprawnością to osoby żyjące normalnie, mające codzienne wyzwania, ale idące przez świat, robiące różne, bardzo fajne rzeczy. Problemem jest brak kontaktu poznawczego z tymi osobami – czasem kogoś miniemy, zobaczymy na ulicy, ale nie mamy z nimi bliższego kontaktu. Zachęcałbym, aby nie bać się osób z niepełnosprawnościami i poznawać ich świat takim, jakim jest. Dzięki temu będziemy rozmawiać ze sobą bardziej otwarcie i z pełnym zrozumieniem. Jesteśmy społeczeństwem ultraspołecznym, czyli potrzebujemy siebie nawzajem, oddziałujemy na siebie i potrzebujemy się komunikować.

w naszej czytelni